Jak zorganizować parapetówkę?

Ostatni miesiąc obfitował u nas w parapetówki, a to dopiero początek zabawy. Nasze mieszkanie nie jest w stanie pomieścić więcej niż dziesięciu osób bez wchodzenia sobie na głowę, więc wielki projekt x musieliśmy podzielić na kilka części. Z tym stażem, mogę śmiało powiedzieć że dowiedziałam się trochę o organizacji tego typu imprez. Ale czym tak właściwie jest parapetówka?

Odpowiedź jest bardzo prosta. Jest to impreza jak każda inna, z tą różnicą że zamiast świętować kolejny miniony rok czy nową zmarszczkę, celebrujemy w gronie najbliższych ważny moment w życiu, jakim niewątpliwie jest zmiana mieszkania. Nie ma nic złego w tym (ma to wręcz wiele zalet), że odbywa się w czasie, gdy mieszkanie jest jeszcze nie do końca wykończone. Takie „niedoróbki” nie powinny stanowić problemu dla gości. Właściciele mieszkania również na tym skorzystają, gdyż nie będą musieli w trakcie imprezy martwić się np. o oblane winem ściany czy potłuczone naczynia.

No właśnie… Nie da się ukryć, że jako właściciele mieszkania, a tym samym organizatorzy imprezy, byliśmy trochę zmęczeni przeprowadzką. Również nasz budżet został nieco nadszarpnięty. Postanowiliśmy więc zorganizować parapetówkę w taki sposób, aby planowanie nie pochłonęło zbyt wiele naszego czasu i energii oraz przede wszystkim, żebyśmy nie musieli ponosić wysokich nakładów finansowych.

Tak jak wspomniałam wcześniej, nie warto przejmować się drobnostkami czy tym, że mieszkanie nie jest jeszcze w idealnym stanie. Również dekoracje nie powinny stanowić problemu. Parapetówka nie jest wymagającym motywu przewodniego i wyszukanych strojów kinderbalem. Oczywiście, jeśli marzysz o takiej imprezie, możesz ją śmiało urządzić, ale planowanie jej zajmie Ci zdecydowanie więcej czasu. Radziłabym jednak wyszukane imprezy odłożyć na inny termin, a teraz postawić na „celową prowizorkę”, która w przypadku parapetówki świetnie się sprawdzi. Przyjemny nastrój można stworzyć za pomocą oświetlenia, np. rozwieszonych w różnych miejscach lampek czy klimatycznych świec. Warto wykorzystać również śmieszne gadżety i instaxa bądź inny aparat, żeby uchwycić ten moment na zabawnych fotografiach.

Jeżeli chodzi o menu to myślę, że żaden z przybyłych na imprezę gości nie będzie oczekiwał zaserwowania dwudaniowej kolacji, poprzedzonej zupą. Warto postawić raczej na zimne przekąski, które w łatwy i szybki sposób przyrządza się w domu, np. deski serów i wędlin, pokrojone warzywa, kanapeczki czy tortille. Przygotować można także różne sosy i pasty (np. jajeczną!).

Alkohol to nie wszystko, jednak dobrze o nim pamiętać… Oczywiście, jeśli planujesz go podać. Warto wcześniej zaplanować zakup trunków, bo korzystając z promocji da się trochę zaoszczędzić. Nie można również zapominać o upodobaniach gości, bo nie każdy jest koneserem trzydziestoletniego wina wyciągniętego z babcinej piwniczki. Warto też wziąć pod uwagę fakt, że większość podarunków będzie zawierała procenty. Po kilku parapetówkach nasza lodówka nie miała miejsca na jedzenie ze względu na przechowywane w niej trunki, więc w kolejnych etapach podkreśliliśmy na wydarzeniu by goście alkohol wzięli dla siebie, a nie w ramach prezentu.

 

Bądź przygotowany na każdą sytuację

Aby impreza mogła się odbyć w „cywilizowanych” warunkach, potrzebujemy przede wszystkim sprawnie działającej toalety oraz funkcjonującej kuchni. Nie muszę chyba dodawać, że prąd jest bardzo mile widziany. Co jeszcze może się przydać?

Muzyka

Jeśli chcemy, aby nasza impreza była udana, musimy obowiązkowo zaopatrzyć się w fajną playlistę. Nawet jeśli nie planujemy potańcówki, a podczas imprezy chcemy skupić się na rozmowie, fajna muzyka powinna grać w tle. Z pewnością goście docenią możliwość zgłaszania swoich propozycji ulubionych piosenek. Świetnym pomysłem jest również karaoke, czy muzyczne gry towarzyskie, które sprawdzą się pod koniec imprezy, kiedy goście będą już zintegrowani.

Miejsca siedzące

Może się zdarzyć tak, że w nowym mieszkaniu nie będzie jeszcze wszystkich mebli. A nawet jeśli są, to ich ilość może okazać się niewystarczająca dla wszystkich gości. W tej sytuacji trzeba wykazać się kreatywnością. Nawet w przypadku, gdy przyjęcie planowane jest w formie szwedzkiego stołu, goście powinni otrzymać chociaż minimalną ilość miejsc do siedzenia, aby mieli możliwość odpoczynku lub porozmawiania w węższym gronie. Można do tego wykorzystać meble balkonowe, niskie parapety, komodę czy skrzynki po owocach. Dobrym pomysłem okazać się może również położenie materaca, koców i poduszek. Wszystko zależy od inwencji oraz wizji imprezy.

Naczynia

Z naczyniami sytuacja wygląda podobnie. Raczej tuż po przeprwadzce nie posiada się  odpowiedniej ilości szklanek, kieliszków, talerzyków czy sztućców. To żaden kłopot! Jak już wspominałam wcześniej, najlepiej przygotować proste dania, które będzie można po prostu jeść rękoma. Jeżeli jednak zaistnieje taka konieczność możemy zaopatrzyć się w „papierową zastawę”, którą po skończonej imprezie będzie można bez sentymentów wyrzucić do kosza (chyba nie muszę dodawać, że pomoże to zaoszczędzić czas przy sprzątaniu?). Warto pamiętać też o niezbędnych akcesoriach takich jak korkociąg. Nie chcemy przecież budzić sąsiadów.

A jeżeli mowa o sąsiadach…

Warto odwiedzić ich kilka godzin wcześniej z kawałkiem domowego ciasta i uprzedzić, że dzisiejszego wieczoru będzie trochę głośniej niż zwykle. Może dzięki temu zamiast od razu dzwonić po policję, wpadną pobawić się z nami, albo przynajmniej poprosić żebyśmy byli trochę ciszej?

 

Nie można zapomnieć o dobrej zabawie, czyli „W to mi graj” Joanny Glogazy

źródło: Blog Asi

Gdy tylko zobaczyłam, że jest to pozycja o grach towarzyskich, wiedziałam że muszę ją mieć. Uwielbiam planszówki, jednak zajmują one sporo miejsca i bywają naprawdę drogie. W porównaniu do nich 97 gier towarzyskich w cenie 49,90 wydało mi się super dealem. I tak cierpliwie czekałam na przypływ gotówki, aż (nie wytrzymałam i…) w ostatnim dniu promocji z okazji wydania moje ostatnie pieniądze przeznaczyłam na tę książkę… i nie żałuję!

„W to mi graj!” to pozycja obowiązkowa każdego organizatora czy bywalca domówek (oraz ludzi, którzy skazani są na długie podróże samochodem). Tygodniowa samochodowa wycieczka bardzo szybko została urozmaicona emocjonującymi rozgrywkami w „Botticelli”, a podczas parapetówek, które zaczynaliśmy od zapoznawczej „Brangeliny”, a kończyliśmy o trzeciej w nocy zaciekle walcząc na piosenki, nie brakło śmiechu i łez… oczywiście tych spowodowanych nadmierną ilością humoru 😉

Książkę „W to mi graj!” możecie nabyć przez internet na stronie altenberg.pl w cenie 49,90 + koszt wysyłki. Musicie mi zaufać, że jest to pozycja, która urozmaici wam niejeden wieczór, podróż czy rodzinny obiad. Tylko ostrzegam, te gry są baaaaaaardzo uzależniające.

 


Chociaż mogłoby się wydawać, że organizacja parapetówki jest nie lada wyzwaniem, w rzeczywistości jest to fajna sprawa. Najważniejsze jest to, by nie przejmować się małymi niedociągnięciami i skupić się na dobrej zabawie, samopoczuciu gości… oraz swoim własnym.

A Wy macie jakieś doświadczenia w organizacji parapetówki? A może chcecie podzielić się sprawdzonymi imprezowymi trikami czy grami? Jak zawsze z niecierpliwością czekam na komentarze. Buziaki!

ZapiszZapisz

ZapiszZapisz

ZapiszZapisz

ZapiszZapisz

ZapiszZapisz

ZapiszZapisz

ZapiszZapisz

ZapiszZapisz

ZapiszZapisz

ZapiszZapisz